opublikowane: 04-09-2010 14:19 przez admin walesa.tv
Wszyscy historycy wypowiadający się na mój temat potwierdzili w swoich tekstach, że w moim przypadku były zawodowo podrabiane dokumenty. Do podrabiania przyznała się na ochotnika i w przesłuchaniach esbecja i działacze tamtego czasu. To ja się pytam, które i gdzie są te dokumenty. Dla mnie oczywiste jest że podrabiane i wpasowywane były i są dokumenty, które pozostawiła dla IPN esbecja, a dotyczące mojej nieskazitelnej przeszłości, także w latach 1970 do 1976. Bo po co więc i dla czego esbecja się przyznała, jeśli nie zostawiła żadnych innych dowodów podrabiania. Przecież esbecja wiedziała jakie dokumenty zniszczyła [85 tomów], a jakie zostawiła. Prosta bezczelna manipulacja, na którą się wszyscy nabrali.
[http://www.mojageneracja.pl/1980] |
opublikowane: 31-08-2010 12:44 przez admin walesa.tv
Dziś już mnie nikt nie pyta, czy wezmę udział w obchodach rocznicowych organizowanych przez związek zawodowy. Nikt nie pyta, dlaczego mnie nie było na zjeździe, nikt mi nie wyrzuca nieobecności. Po wczorajszych skandalicznych zachowaniach związkowców niczego nie muszę tłumaczyć. Teraz mogę tylko apelować o uratowanie dorobku „Solidarności” dla przyszłych pokoleń. To odpowiedzialność państwa za wspólne dziedzictwo. A związek zawodowy niech wreszcie napisze na swoim sztandarze „PiS”, a „Solidarność” niech odda narodowi - pisze felietonista Wirtualnej Polski Lech Wałęsa.
Nie posłuchano mnie, żeby zwinąć sztandar w odpowiednim momencie, a teraz jest on wykorzystywany do gier politycznych, do dzielenia. Na oczach całej Polski związek pokazał, jak roztrwonił nasz kapitał społeczny, kapitał wielkiej „Solidarności”, jako ruchu społecznego. Dziś związek znów dał się wplątać w politykę i związał się z jedną partią, której liderzy udają, że kiedyś byli głównymi bohaterami walki o wolność i demokrację. Kupili sobie piękny sztandar i myślą, że to wystarczy, że ten sztandar przesłoni, jak w czasach walki siedzieli pod łóżkiem ze strachu.
Znów wczoraj jeden z nich pisał historię na nowo. Właśnie dlatego, żeby takich bredni nie wysłuchiwać i nie podejmować dyskusji z ludźmi manipulującymi historią, nie brałem udziału w tym wydarzeniu. Na odważny gest w imieniu tej prawdziwej pierwszej Solidarności zdecydowała się – z takiego ciętego języka słynie, nie zawsze on się mógł podobać – Henryka Krzywonos. Zabrała głos i wyłożyła całą prawdę. Odważyła się powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu prawdę, o tym, że dzieli ludzi, że buntuje, że toczy swoją grę i pisze historię na nowo. Mnie już nie wierzą, bo jak to mówią – wiadomo, Wałęsa nie lubi Kaczyńskiego. Teraz mieliśmy głos dzielnej kobiety „Solidarności”. I za ten głos w imieniu tej „Solidarności” dziękuję.
Solidarność” w tamtym rozumieniu jest nadal Polsce, Europie i światu potrzebna. Wszędzie, gdzie jestem, mówię o „Solidarności”. Ale jak mam mówić, kiedy świat widzi taką kompromitującą się i używaną politycznie „Solidarność”. I wszystko byłoby dobrze i demokratycznie, gdyby uszanowano sztandar i otwarto nową drogę dla nowego związku.
Ludzie z jednego pnia, a nawet dawnego monopolu „Solidarności” muszą się dziś różnić, tak jak podzieliliśmy się po 1989 r. Tego wymagała demokracja. Ale nie może być tak, że niesie się sztandar „Solidarności” - własność narodu, 10 milionów członków i sympatyków, ludzi walki i niezgody na komunizm - a dzieli się ludzi na lepszych i gorszych, odbiera im prawo do tego dziedzictwa, mówi im się, że stali "tam, gdzie ZOMO". Czas, aby państwo wzięło odpowiedzialność za ten wspólny historyczny sztandar, bo to sprawa większa niż obecny mały, dzielący i wojujący politycznie związek, który na sztandarach ma bardziej „PiS” niż „Solidarność”.
|
opublikowane: 31-08-2010 12:38 przez admin walesa.tv
[
zaktualizowane 31-08-2010 12:44
]
PAP Sąd Okręgowy w Gdańsku, oddalając powództwo cywilne Lecha Wałęsy przeciwko b. działaczowi Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowskiemu, nie rozstrzygał, czy zarzut o agenturalnej przeszłości b. prezydenta jest prawdziwy. Sprawa dotyczy telewizyjnej wypowiedzi Wyszkowskiego z 16 listopada 2005 r. o domniemanej agenturalnej przeszłości b. prezydenta.
Sędzia Urszula Malak w uzasadnieniu wyroku powołała się na orzeczenie Sądu Najwyższego z listopada 2000 r., uznające, że rolą sądów nie jest ustalanie faktów historycznych.
- Sąd Okręgowy w żadnym razie nie ustalił w tym procesie, aby powód (Lech Wałęsa) prowadził działalność agenturalną pod pseudonimem "Bolek". Powód jest i był niewątpliwe znany w Polsce i na całym świecie jako ikona Solidarności, jej legendarny przywódca i symbol zmian doprowadzających do upadku komunizmu - podkreśliła Malak. Sędzia zastrzegła jednak, że Wałęsa jako osoba publicznie znana musi jednak godzić się z tym, że jego życiorys będzie przedmiotem różnych wypowiedzi i badań historycznych. |
opublikowane: 30-08-2010 13:26 przez admin walesa.tv
[
zaktualizowane 31-08-2010 11:58
]
opublikowane: 26-08-2010 08:30 przez admin walesa.tv
List otwarty do Przewodniczącego obecnej (podporządkowanej PiS-owi) Komisji Krajowej NSZZ Solidarności Janusza Śniadka. Informuję, iż z następujących powodów nie skorzystam z otrzymanego zaproszenia do udziału w uroczystościach 30-to lecia podpisania porozumień sierpniowych i powstania niezależnego ,samorządnego związku zawodowego Solidarność: 1. Uroczystości związane z tak ważną rocznicą nie mają sensu bez udziału w ich komitecie organizacyjnym twórcy tego epokowego zdarzenia -Lecha Wałęsy.
2.Decyzja Komisji Krajowej oraz jego obecnego przewodniczącego Janusza Śniadka o podporządkowaniu obecnej Solidarności partii politycznej jaką jest PiS jest sprzeczna z jedną z podstawowych cech Solidarności autentycznej tj. jej niezależność.
3. Wieloletnie skandaliczne próby dyskryminowania osoby Lecha Wałęsy przez IPN i jego szefa (dziś nieżyjącego) p. Kurtyki, trzeba traktować jako działalność antypaństwową. W naszej obecnej rzeczywistości tylko Lech Wałęsa powinien decydować o kształcie uroczystości związanych z 30-leciem Solidarności. 4.Wszelkie odstępstwa od idei sierpnia 1980 roku, jakie w ostatnich miesiącach podjął obecny szef Komisji Krajowej nowego tworu jakim jest obecna Solidarność. Uprzejmie informuję, że te cztery powody nie pozwalają mi na wzięcie udziału w uroczystościach związanych z 30 rocznicą powstania Solidarności, która mam pewność, że jeszcze powróci do autentycznej postaci. Gdynia, 25.08.2010 Jerzy Salmonowicz 81-572 Gdynia Górnicza 6/2 |
opublikowane: 29-07-2010 05:43 przez admin walesa.tv
W dniu 10 lipca 2010r. Prezydent Lech Wałęsa gościł w Ustrzykach Dolnych w związku z otrzymaniem Honorowego Obywatelstwa oraz obchodach rocznicy podpisania Porozumień Ustrzyckich. Uchwała o nadaniu honorowego obywatelstwa Prezydentowi Wałęsie została podjęta podczas uroczystej Sesji Rady Miasta. |
opublikowane: 20-06-2010 16:27 przez admin walesa.tv
[
zaktualizowane 29-08-2010 11:39
]
Warszawa, 18 czerwca 2010 r. Jutro (19 czerwca) birmańska opozycjonistka i działaczka polityczna, Aung San Suu, obchodzić będzie swoje 65. urodziny. Od 15 lat obchodzi je w domowym areszcie. Niech ta rocznica będzie kolejną okazją do tego, aby przypomnieć o Aung San Suu Kyi i domagać się jej uwolnienia oraz innych 2100 więźniów politycznych. W 1990 r. Aung San Suu Kyi, jedyna internowana laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, jako przewodnicząca partii politycznej Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD), odniosła miażdżące zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Jednak wyniki wyborów nie zostały uznane przez birmańską juntę wojskową, a członkowie partii NLD od tamtego czasu są prześladowani i więzieni. W tym roku junta ogłosiła pierwsze od 1990 roku wybory, które niestety nie spełniają standardów międzynarodowych, by być uznanym za demokratyczne. Dlatego Instytut Lecha Wałęsy protestuje przeciw niedemokratycznym i nieuczciwym wyborom w Birmie. Wydaje się, że celem tych wyborów jest legitymizacja rządów wojskowej junty, bowiem zwolennicy San Suu Kyi i członkowie partii NLD nie będą mogli w nich wziąć udziału. Ramy prawne Birmy - konstytucja wprowadzona w życie przez juntę w 2008 r. oraz prawo wyborcze z marca 2010 r. - dyskryminują przedstawicieli politycznej opozycji. Np. prawo nie pozwala na start w wyborach więzionym lub tym, przeciw którym wniesione jest oskarżenie, a zatem ani Suu Kyi ani członkowie NLD nie mogą wziąć w nich udziału. Prawo dyskryminuje również ponad 400000 mnichów buddyjskich oraz członków innych grup religijnych. Społeczność międzynarodowa powinna wywierać nacisk na birmańską juntę, domagać się uwolnienia więźniów politycznych, rozpoczęcia dialogu z Suu Kyi na temat przyszłości kraju i powstrzymania przemocy przeciw grupom etnicznym. Fundacja Instytut Lecha Wałęsy w swoich działaniach wspiera ludzi walczących o prawa człowieka w Azji, na Kubie i innych częściach świata. Przy okazji urodzin Aung San Suu Kyi pragniemy przypomnieć, że trwa proces nadsyłania zgłoszeń do Nagrody Lecha Wałęsy przyznawanej osobom lub instytucjom działającym na rzecz praw człowieka i demokracji. Nagroda ta jest symbolicznym wsparciem dla tych, którzy mają odwagę walczyć o pokojowy rozwój świata, przeciwstawiać się terrorowi oraz poprzez swoje działanie dają nadzieję oraz stwarzają szansę na zmiany polityczne i społeczne. Więcej o Nagrodzie na stronie www.walesa.org Fundacja Instytut Lecha Wałęsy Warszawa
|
opublikowane: 12-06-2010 07:07 przez admin walesa.tv
opublikowane: 28-04-2010 11:51 przez admin walesa.tv
[
zaktualizowane 31-08-2010 12:51
]
Czy Lech Wałęsa ma cokolwiek za paznokciami, jest wielce wtórne w stosunku do tego, czego dokonał. Gdy tylko sprawa jego współpracy zaczęła być tu i ówdzie kolportowana plotką i głuchym telefonem, wzruszyłem ramionami. Ta sprawa nie świadczy o nim, ale o tych, którzy ją rozpowszechniają, którzy chcą uzyskać konkretny cel. Zdyskredytowanie Wałęsy. Bo tylko taki jest cel. W tej sferze w Polsce nic się nie zmieniło. Tchórze wychodzą z nor, gdy odwaga nic nie kosztuje, a rozum jest w cenie. Oczywiście, ważne to jest dla biografii Wałęsy. Znamy tę postać wszyscy. Znamy jej wielkość i małość. Znamy jego siłę i słabości. Wałęsa zalicza się do tych, którzy w historii Polski osiągnęli najwięcej. Spotyka go dokładnie to samo, co spotkało poprzedników: Tadeusza Kościuszkę, Józefa Piłsudskiego i innych. Pomówienia rodaków- tchórzy.
Nie chce mi się pisać w tym kontekście o teczkowym Wałęsy - Jarosławie Kaczyńskim. Marnej postaci polskiego życia politycznego. Nosił teczki Jarosław za Wałęsą, chcę uzyskać rekompensatę psychiczną. Wszystkie te marne postacie-tchórze są świetnie opisane w literaturze. W tej chwili przypomina mi się wybitna powieść czeskiego pisarza Josefa Skvoreckiego "Tchórze". Świetnie w niej są scharakteryzowane postaci tchórzy. Niestety, tchórz nawet nie czyta literatury. Tchórz donosi na bliźniego, nie stać go na jakikolwiek czyn. Potrafi tylko zdyskredytować.
Wcześniej Polacy-tchórze dyskredytowali Tadeusza Kościuszkę, Józefa Piłsudskiego. Obecnie dobrali się do Wałęsy.
Źródło: Cleofas herbu Wieniawa |
opublikowane: 23-04-2010 03:32 przez admin walesa.tv
[
zaktualizowane 29-08-2010 11:41
]
"Czuję się odpowiedzialny za śmierć P.Walentynowicz" Lech Wałęsa PAP W jakimś sensie czuje się winny śmierci P.Anny Walentynowicz, Lechowi Kaczyńskiemu dziękuje za wspólną walkę i żałuje, że z obojgiem nie udało mu się pogodzić przed śmiercią. Lech Wałęsa, były Prezydent RP dodaje, że Komorowski wciąż jest najlepszym kandydatem na prezydenta, SLD najlepiej by zrobiło wystawiając Kalisza, zaś Jarosław Kaczyński może zostać wybrany tylko z litości. W specjalnym wywiadzie dla Onet.pl były Prezydent RP przedstawia również swoją ostatnią wolę. Z Lechem Wałęsą rozmawia Jacek Nizinkiewicz:
Jacek Nizinkiewicz: Panie Prezydencie, brał Pan udział w uroczystościach żałobnych poświęconych ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem. Był Pan m.in. na mszy za Annę Walentynowicz. Nie żal Panu, że nie pogodził się Pan z Lechem Kaczyńskim i Anną Walentynowicz przed ich śmiercią?
Lech Wałęsa: Żal, bardzo mi jest żal. Robiłem wszystko, żeby do tego pojednania doszło, ale ich interesy były inaczej ustawione.
- Jak Pan będzie wspominał Lecha Kaczyńskiego? Kiedyś byliście bliskimi współpracownikami.
- Z czasów współpracy ze mną wspominam go dość dobrze. Wykonywał to, co mu poleciłem. Pilnowałem, żeby to wykonał dobrze i on to wykonywał średnio dobrze, a więc za to dziękuję. Wspaniała walka. Zwycięstwo i demokracja ustawiły nas inaczej. On nie miał szansy iść tą drogą, którą maszerowałem ja, więc wybrał populizm i demagogię. I z niej skorzystał.
- A jak Pan wspomina "Matkę Solidarności" Annę Walentynowicz?
- Trudno mówić o "Matce Solidarności", skoro ją stoczniowcy - przysięgam w majestacie śmierci – bez mojego w tym udziału wyrzucili z Solidarności. Ona nie była w Solidarności. Śniadek powtarza "Matka Solidarności", ale ona przecież nie była w Solidarności. Ale niech tak będzie. Walentynowicz to była wspaniała kobieta, autentycznie prosta i uczciwa. Był taki moment, kiedy kadra KOR-owska, która mnie nie znała, doszła do wniosku, że musi postawić na kogoś znanego i bardziej znany był Andrzej Gwiazda. Jacek Kuroń "ustawił" Annę Walentynowicz, by osłabiła moją pozycję po to, żeby Gwiazda mógł wygrać. Dostarczono jej różne materiały, by mogła walczyć i ona w to uwierzyła. Nie mam najmniejszej pretensji do Kuronia, bo gdybym ja był na jego miejscu w sytuacji, gdy jakiś nieznany facet przewodzi, a on głowę nadstawia, to chyba też próbowałbym go zmienić. Więc nie mam najmniejszych pretensji do Kuronia i nie mam pretensji do Anny Walentynowicz, bo ona w to uwierzyła i robiła to ze swojej poczciwości. Sprawy zaszły za daleko. Ona się później zacietrzewiła i później już tak szła, walczyła. To spowodowało, że gdy posunęła się za daleko, to już nie mogła się wycofać. Na koniec znów się nią posłużono. Ona by do Katynia nie pojechała, bo przecież już na wózku jeździła, była w złej formie i schorowana. Gdy się dowiedziano u prezydenta, że ja jadę z Tuskiem do Katynia, to przyniesiono ją na noszach i ona poleciała z prezydentem Kaczyńskim. Więc czuję się odpowiedzialny za śmierć Walentynowicz, co jeszcze bardziej pogłębia mój smutek. Ale ja nie miałem na to wpływu. Nie prosiłem Tuska, żeby mnie zaprosił z sobą do Katynia. Mogłem odmówić, ale później wyciągniętoby, że odmawiam premierowi i nie chcę jechać do Katynia. To wpłynęło na zaproszenie Walentynowicz – sprawdźcie daty i bilingi, bo to przecież można udowodnić.
- Czuje się Pan odpowiedzialny za śmierć Anny Walentynowicz?
- Jestem odpowiedzialny w jakimś sensie, bo gdybym odmówił... Ale nie przewidziałem, że coś takiego się zdarzy. Nie odmówiłem, a oni na złość Tuskowi zmontowali ekipę, która miała równoważyć, a nawet udawać, że jest silniejsza.
- Ale Panie Prezydencie, z tego co mi wiadomo, to Anna Walentynowicz sama z siebie chciała bardzo pojechać na te uroczystości do Katynia, mimo że brakowało jej sił i zdrowia.
- Ja mówię Panu i nie opowiadam bajek, bo przecież jest to majestat śmierci. Mówię to, co ustaliłem i to, co wiem.
- Powiedział Pan o tych, którzy zginęli, że odeszła elita naszego kraju.
- Tak, bo to byli ludzie, którzy byli przygotowani do pełnienia swoich funkcji i z tego punktu widzenia - nie wchodząc oczywiście w szczegóły - to była elita.
- Jak Pan będzie wspominał te osoby, które zginęły? Kto był Panu najbliższy?
- Nie ma co wspominać, ich już nie ma. Nie będę z nimi walczył, bo ich już nie ma. Chciałbym, żeby w przyszłości takie tragedie się nie zdarzały i będę walczył o to, żeby na takie uroczystości nie można było zbierać wszystkich znakomitości. Trzeba ustalić, kto podejmuje decyzje, czy wszyscy uczestnicy byli powiadomieni, że jadą prywatnie…
- Pan Prezydent ma wiedzę, że to był wyjazd prywatny?
- Tak, z tego co widać, był to wyjazd prywatny. Jeździłem tyle jako prezydent i wiem, jak takie decyzje zapadają. Nie podlega dyskusji, że to niemożliwe, aby w przypadku najmniejszych wątpliwości dotyczących lotu nikt nie przyszedł do prezydenta i nie zapytał. A gdyby rzeczywiście nikt nie zapytał, to byłoby to zlekceważenie prezydenta w takim gronie. To jest jeszcze gorsze niż jakby się go pytano.
- Kto zawinił?
- Nienawiść, kiepskie plany, brak wyobraźni, walka wszystkim co się da, ze świętościami włącznie.
- Ale ci wszyscy ludzie chcieli tylko oddać hołd pomordowanym.
- Gdyby ktoś był mądrzejszy, to by skorzystano z wyjazdu premiera. Było zaproszenie, było zabezpieczenie dyplomatyczne, więc dlaczego ci wszyscy ludzie nie pojechali z premierem?
- Pan napisał na swoim blogu: „Głównym winnym rozbicia się na lotnisku w Smoleńsku polskiego samolotu z Prezydentem i delegacją państwową jest... SAM p. Prezydent Lech Kaczyński !”
- Jest pierwszym człowiekiem narodu i to on musi być odpowiedzialny. Nie wystarczy, że on jest odpowiedzialny – on musi być odpowiedzialny. To wszystko musiało się dziać za jego zgodą, wiedzą i planami. Kto ten wyjazd organizował, kto go zabezpieczał, kto dobierał ten skład? Ja robiłem? Prezydent robił lub jego współpracownicy, a jak współpracownicy to prezydent.
- Panie Prezydencie, wróćmy do bieżącej polityki. Kto, według Pana, powinien zostać nowym prezydentem?
- Demokracja nam wyznaczy nowego prezydenta, tylko trzeba tej demokracji dostarczyć prawdziwych faktów i dowodów.
- Czy Bronisław Komorowski, który mógł liczyć na Pański głos w prawyborach PO, może liczyć na Pańskie poparcie w wyborach prezydenckich?
- Jeszcze dzisiaj tak.
- A jak Pan ocenia Bronisława Komorowskiego? Czy sprawdził się zastępując prezydenta jako marszałek Sejmu?
- To, że się sprawdził widać po tym, że nie pospadało mu za bardzo w sondażach. Rozsądnie postępuje. On ma charakter porozumiewawczy.
- W wyborach z PSL startuje Waldemar Pawlak, o którym Pan się często ciepło wypowiadał. Czy Pawlak może ewentualnie w przyszłości liczyć na Pański głos?
- W tym momencie Pawlak nie może liczyć na mój głos.
- A Andrzej Olechowski, o którym mówił Pan, że jest najlepszym kandydatem z możliwych i dodał Pan, że jednak najlepsi nie zawsze wygrywają?
- Bo tak jest i on się najlepiej prezentuje i jest dobrze przygotowany, ale demokracja rządzi się swoimi prawami.
- Jeśli PiS wystawi Jarosława Kaczyńskiego jako swojego kandydata na prezydenta, czy będzie to dobre rozwiązanie?
- Najgorsze z możliwych.
- Dlaczego?
- Dlatego, że będą wyjaśnienia, będą pytania o bilingi i o to, kiedy były te rozmowy telefoniczne z samolotem. Ja nie oskarżam, ale będą wielkie pytania. A nawet jeśli Kaczyński by wygrał, to co? Polacy z litości dadzą mu wygrać a on będzie się szarpał podobnie jak jego brat i straci wszystko co ma. On powinien wyciągnąć wnioski, kupić różaniec i modlić się.
- To kogo PiS powinno wystawić? Zbigniewa Romaszewskiego?
- No nie, daj Pan spokój, bądźmy poważni. Tam jest kilku wartościowych ludzi, ale nie bawię się w podawanie nazwisk.
- SLD zastanawia się nad wystawieniem w wyborach prezydenckich Ryszarda Kalisza…
- To ich najlepszy wybór z możliwych.
- …lub Marka Siwca.
- To ich najgorsza decyzja z możliwych.
- Pytając hipotetycznie - czy Pan byłby w stanie wystąpić jako ponadpartyjny kandydat na prezydenta? W niemieckim tygodniku "Focus" powiedział Pan, że jest Pan w stanie wrócić do polityki.
- Jestem do dyspozycji narodu od zawsze i teraz też, ale już byłem prezydentem i wcale tego nie chcę. Jestem patriotą do dyspozycji, ale w innej koncepcji. Mam program i mam pomysły. Nie chcę takiej prezydentury, żebym miał tylko otwierać szampany i pokazywać obrazy – nie chcę tego.
- Panie Prezydencie, Pan nie chce być pochowany na Wawelu?
- Nie, ja chcę być spalony, a popiół proszę rozrzucić. Jak ktoś sobie życzy, to może wziąć wcześniej moje organy, ale one się już do niczego nie nadają. Na moim pogrzebie nie ma być wystąpień, że byłem dobry czy zły. Tylko śpiewy, psalmy i modlitwy. Niech ludzie nie opowiadają głupot na moim pogrzebie, a cała uroczystość nie ma trwać więcej niż 1-3 godziny. Taka jest moja ostatnia wola. Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz.
|
|